
“La Gazzetta dello Sport” dotarła do tajnego raportu UEFA, który demaskował słabość polsko-ukraińskiej kandydatury, ale nie wpłynął na wynik głosowania.
“Euro 2012: tak okradli Włochy w Cardiff” – tytułuje opowieść o kulisach wyboru gospodarza mistrzostw kontynentu najbardziej wpływowy, obok francuskiego “L’Equipe”, sportowy dziennik w Europie. I przytacza ocenę wszystkich kandydatur sporządzoną przez trzech “niezależnych mędrców”, których futbolowe władze poprosiły o wnikliwą analizę ofert włoskiej, chorwacko-węgierskiej oraz polsko-ukraińskiej. Pod uwagę wzięto osiem kryteriów: warunki ogólne, stadiony, transport i infrastrukturę, bazę hotelową, marketing, finanse, bezpieczeństwo, gwarancje realizacji planów.
Werdykt sekretarzy trzech federacji krajowych był dla zwycięskiej oferty druzgocący. Włosi dostali sześć ocen najwyższych – w pięciostopniowej skali, Chorwaci i Węgrzy – pięć, Polacy i Ukraińcy – cztery. To nie wszystko. Nasza kandydatura jako jedyna otrzymała dwie “dwóje” (za infrastrukturę i hotele) – przy najniższej “jedynce”. Noty wieńczył obszerny raport, który uznawał ofertę Włoch za bliską perfekcji, a Polski i Ukrainy – pełną wad.

2 komentarzy
czerwiec 16, 2007 o 11:18 am
No ciekawe. Ja myślę, że “Europa” się zmówiła i chce skompromitować Polskę i polski rząd na arenie międzynarodowej i udowodnić, że Polska jest słaba, kłótliwa i nic nie potrafimy zorganizować. Wtedy to ja już na pewno wyjeżdżam (chociaż w 2012 może mnie i tak już nie być). Z drugiej strony może jednak stwierdzili, że Polsce przydałby się bodziec przyspieszający wzrost gospodarczy i dali nam szansę wypracowania czegoś pod presją czasu. No zobaczymy. Mam tylko nadzieję, że w tym 2012 będziemy już mieć inną V. RP z innymi ludźmi “na stołkach”.
czerwiec 16, 2007 o 10:21 pm
Włosi zazdroszczą nam, a powodem dlaczego nie przyznano włochom organizacji euro było to że organizatorom przejadł się makaron i pizza, więc przytłoczeni wizją jedzenia przez tak długi czas “specjałów włoskich” postanowili zmienić menu i zacząć stołować się w Polsce. Pojawił się problem: “Jak tam dojechać – myśli sobie francuz – przecież tam niema dróg?” rozwiązanie jest proste: zorganizujemy euro, Polacy wybudują drogi, może nawet hotele i wszyscy będą zadowoleni.